ROADPOL SAFETY DAYS

ROADPOL SAFETY DAYS

Równolegle z Europejskim Tygodniem Mobilności, we wszystkich krajach...
V WEJHER CROSS GAMES

V WEJHER CROSS GAMES

Po raz piąty do Wejherowa przyjadą atleci, którzy wezmą udział w zawodach...
PRZYSTAŃ KAJAKOWA JUŻ DZIAŁA

PRZYSTAŃ KAJAKOWA JUŻ DZIAŁA

Po blisko dwóch latach od pozyskania dofinansowania, przystań kajakowa na...
NOWY RADIOWÓZ

NOWY RADIOWÓZ

Wejherowska drogówka otrzymała nowy pojazd służbowy. Od dziś na wyposażeniu...
TYDZIEŃ ZRÓWNOWAŻONEGO TRANSPORTU

TYDZIEŃ ZRÓWNOWAŻONEGO...

Rusza Europejski Tydzień Zrównoważonego Transportu. Z tej okazji...
18
Sobota
Wrzesień 2021
Loading...
Poprzedni Wrzesień Następny
Po Wt Śr Cz Pt So Nd
3031
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
123
imieniny:
Ireny, Irminy, Stanisława
Zgłoś wydarzenie Pokaż kalendarz

"POLITYKA" – RECENZJA

2019-09-21 13:59:43

Wzbudzający duże zainteresowanie przed premierą i mieszane uczucia po premierze film Patryka Vegi "Polityka" stał się tematem licznych dyskusji i sporów. Czy zasłużenie? Publikujemy recenzję tego filmu jaką otrzymaliśmy od jednego z wejherowskich "tubowiczów".

CO TAM, PANIE, W "POLITYCE"?

Ta recenzja będzie dość nietypowa. Nie jestem bowiem fanem twórczości Patryka Vegi. A nawet inaczej: twórczość tego reżysera dziwnie rozmija się z mymi kinowymi ścieżkami.

Nie widziałem żadnego "Pittbulla". To nawet nie jest ocena tego cyklu – jakoś mnie po prostu nie ciągnęło. Byłem nawet ciekaw "Botoksu". Jednak opinie pierwszych widzów (że totalne granie na stereotypach, że krwawa makabreska) skutecznie mnie zniechęciły. Kogoś może więc zdziwię lub zaskoczę, ale całkiem dobrze bawiłem się w kinie na seansie filmu "Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć". Może dlatego, że spodziewałem się wszystkiego najgorszego, zaś scenariusz (m.in. Władysława Pasikowskiego) okazał się całkiem zgrabny. Podobały mi się też płynne przeskoki czasowe, zaskakujący powrót do postaci "prawdziwego" Klossa, dobór współczesnych aktorów (wręcz fizyczne podobieństwo Tomasza Kota i Piotra Adamczyka do Stanisława Mikulskiego i Emila Karewicza!), sposób pokazania wkraczającej Armii Czerwonej (notabene bliski doświadczeniu starych wejherowian), gorzkie realia PRL-u (świetnie zagrane postacie dwóch oficerów SB!). Poza tym, chociaż wychowałem się na serialach "Czterej pancerni i pies" oraz "Stawka większa niż życie" i doceniam ich warsztatową sprawność, nie darzę ich też bezkrytycznym kultem (zwł. w kontekście tła historycznego) – więc żadnej mojej "świętości" Pasikowski z Vegą nie "zszargali". Aczkolwiek dostrzegłem też liczne słabości kinowego "Klossa" – w części docenione przez kapitułę przyznającą coroczne nagrody Węży. Z pójściem na "Politykę" miałem dylemat. W końcu jednak, chcąc być "na bieżąco", wybraliśmy się z Żoną do (wypełnionej po brzegi) dużej sali WCK. Poniżej podzielę się z Czytelnikami "Tuby Wejherowa" kilkoma subiektywnymi refleksjami.

Seans generalnie mija szybko. Przez większość czasu odnosi się jednak wrażenie, że ogląda się nie pełnometrażowy film fabularny, ale utrwalony na taśmie filmowej kabaret. Może to skutek nowelowej konstrukcji scenariusza, może skrajnego skarykaturowania większości bohaterów. A może – nieuchronnych skojarzeń z "Uchem Prezesa".

Większość dowcipów i skeczy (acz "z życia wziętych") idzie "po bandzie". Całkowitymi karykaturami są Pani Premier, Ojciec Dyrektor, Pan Poseł, Pan Minister – że o Panu Wiceministrze nie wspomnę… Pani Premier (świetnie zresztą zagrana przez Ewę Kasprzyk) nawet przez chwilę budzi coś w rodzaju współczucia: "zrobiła swoje, może odejść". Gros innych postaci żadnych ciepłych uczuć raczej nie wywołuje, bo wywoływać nie może (mimo dobrych ról Zbigniewa Zamachowskiego czy Janusza Chabiora). Skrajnie karykaturalna jest postać Wiceministra: pustego chłoptasia, któremu woda sodowa totalnie uderzyła do głowy. Ten sam duet (Minister i jego Zastępca) byli równie bezlitośnie potraktowani w "Uchu Prezesa" – jednak, przy całej wnikliwości i złośliwości tamtej parodii ("Masz cukierka"; "Mogę dwa?"; "Trzy wziął!"), nie byli aż takimi błaznami; chociaż oczywiście wypadli równie złowrogo… Najbliższa „pełnoprawnemu” filmowi jest nowelka z Prezesem i jego Rehabilitantem. Ciekawie tu zresztą jest pokazana postać Pana Prezesa. W kabaretowym serialu, w interpretacji Roberta Górskiego, główny bohater cyklu jest cynicznym manipulatorem i złośliwym gnomem napuszczającym na siebie o wiele mniej inteligentnych podwładnych. Tutaj (równie ciekawa rola Andrzeja Grabowskiego) mamy raczej do czynienia z człowiekiem starym, samotnym i zagubionym we współczesnym świecie. Poruszająca jest ta – wzajemnie się ubogacająca – krótkotrwała przyjaźń między nim a młodym rehabilitantem. I swoistym "porte-parole" wielu widzów były pewnie słowa pożegnania w równie przejmującej mowie Macieja Stuhra: że nie jest wrogiem, głupcem, drugim sortem (dziś mógłby też dorzucić nihilistę!), że ma prawo do swojego zdania i własnej interpretacji faktów – i że jest to przecież najzupełniej normalne. Inny wątek serio – to ten z wplątanym "w wielką politykę" emerytowanym nauczycielem (granym przez Daniela Olbrychskiego). Tu z kolei idealista szybko przekonuje się, że "własny program" to może mieć co najwyżej w wyborach samorządowych, zaś w Sejmie będzie musiał tańczyć tak, jak zagra mu szefostwo partii. I, co ciekawe, złudzeń dotyczących czystości demokracji pozbawia go nie Prezes Koalicji, lecz Lider Opozycji!

Co zaś do finałowego gestu "Kmicica, co chciał Rzeczpospolitą uzdrowić"”… Ja od dawna powtarzam, że na karcie wyborczej powinna się znaleźć rubryka "Żaden z powyższych Kandydatów". Krzyżyk postawiony przy niej powodowałby, że głos byłby nadal ważny – oraz skutkowałby tym, że o tyle mniej posłów/senatorów zasiadłoby w parlamencie, ile procent wyborców oddało ważny głos "na nikogo" (swoiste podniesienie progu wyborczego). Byłoby to lepsze niż pokazanie "czterech liter"! Wtedy bowiem nasi Wybrańcy zachowywaliby się pewnie zupełnie inaczej przez całość kadencji. Ale takiego potencjalnego "bata" nie ukręcą na siebie żadni rządzący…

Wcześniej miałem podobny dylemat z pójściem na "Kler" Wojciecha Smarzowskiego. Obawiałem się wtedy, że bliżej temu filmowi będzie do karykaturalnej "Drogówki" (to chyba najsłabszy film w karierze tego reżysera), niż do przejmującego "Spotlightu" w reżyserii Toma McCarthy’ego (znakomita amerykańska opowieść o bostońskiej aferze pedofilskiej). Też jednak chciałem wyrobić swoje własne zdanie. I nie rozczarowałem się: postacie księży grane przez Roberta Więckiewicza i Arkadiusza Jakubika były pełnowymiarowe, zasługujące zarówno na naganę, jak też na współczucie; całkowicie amoralnym "Aramisem" w tej trójce był jedynie do cna cyniczny karierowicz zagrany przez Jacka Braciaka (ale jego kreacja też była przejmująca i uzasadniona psychologicznie!). Również postać purpurata, w interpretacji Janusza Gajosa, jawiła się jako naszkicowana grubą krechą – ale nadal, przy całym szacunku dla Vegi, była to jednak liga Smarzowskiego.

jpp



Przeczytaj również
Propozycja rodzinnej zabawy w jesienną sobotę. Miejska Biblioteka Publiczna w Wejherowie zaprasza do udziału w festynie: Rodzinne z bajkami zGRYwanie.

2021-09-15 09:03:48

Gratka dla miłośników gier mobilnych, nie tylko tych najmłodszych. Już dziś odbędzie się premiera gry mobilnej stworzonej przez uczniów Szkoły Podstawowej nr 9 w Wejherowie w ramach projektu...

2021-09-10 12:30:53

W ramach Dni Otwartych Funduszy Europejskich, w dniach 17 – 19 września Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej umożliwi bezpłatne zwiedzanie swoich wystaw eksponowanych w Pałacu...

2021-09-10 09:59:34

NAJNOWSZE OKAZJE

NAJNOWSZE TUBONY

NAJNOWSZE GAZETKI

Dołącz do
swoich znajomych!