ORSZAK TRZECH KRÓLI
Już 6 stycznia w Wejherowie, oraz w ponad dziewięciuset miastach w całej...
2025-12-01
2025-11-10
CENNY PUNKT»2025-11-10
ZWYCIĘSTWO TYTANÓW»2025-11-07
SUCES MŁODYCH BIEGACZY»2025-11-04
PODZIAŁ PUNKTÓW»
INSPEKTOR BRAUN PO RAZ TRZECI
2016-01-19 11:06:41

Kryminały autorstwa Piotra Schmandta, których tłem jest Wejherowo sprzed I Wojny Światowej, są bardzo popularne wśród mieszkańców naszego miasta. Ciekawa i wartka akcja oraz interesująca intryga same w sobie zachęcają do czytania. Osadzenie akcji w realiach przedwojennego Wejherowa i okolic stanowią dodatkowy walor. Prezentujemy recenzję najnowszej książki Piotra Schmandta p.t. "Fabryka Pokory" autorstwa innego wejherowianina - Jana Platy-Przechlewskiego.
FINAŁ TRYLOGII CZY ROZKRĘCANIE SIĘ SERII?
W roku 2010, po wznowieniu "Pruskiej zagadki" i ukazaniu się "Fotografii" Piotra Schmadta, napisałem do ukazującego się wówczas wejherowskiego tygodnika społeczno-kulturalnego dwuczęściową recenzję obu tych kryminałów, a niewiele później jej zintegrowaną wersję zamieściłem w comiesięcznym periodyku Gdańskiego Klubu Fantastyki. Teraz, gdy "Sprawy inspektora Brauna" stały się trylogią, warto odnotować ukazanie się tomu trzeciego – "Fabryki Pokory". Tym bardziej, iż czasu od premiery najnowszej książki minęło akurat tyle, że czujni fani Ignaza Brauna na pewno już ją przeczytali, zaś ci, którzy ową premierę przegapili, zostaną być może zachęceni, by wybrać się do najbliższej księgarni.
Zacznę jednak od krótkiego przypomnienia części poprzednich. W "Pruskiej zagadce" mamy nie tylko ponurą i wieloznaczną tajemnicę zbrodni, ale też szeroką panoramę Wejherowa z początków XX wieku: rozmaite grupy narodowościowe i społeczne, realia doby zaborów i Kulturkampfu, rozmaite zakątki ówczesnego Neustadt. W pierwszej recenzji stwierdziłem wręcz, iż klimat świata przedstawionego jest tak przekonujący, że gdy tuż po lekturze przechodziłem przez rynek – poczułem się dziwnie nie widząc panów w melonikach, pań w długich sukniach, drewnianych szyldów... Książkę czyta się bowiem znakomicie: nie tylko jako klasyczny kryminał, ale też jako powieść obyczajową i historyczną. Z kolei „Fotografia” jest (zgodnie z zamysłem samego autora) typowym kryminałem: zamknięty krąg postaci, z których przynajmniej jedna musi być mordercą. Podczas wieczoru autorskiego Piotr Schmadt przyznał, że nie widział już możliwości dalszego opisywania niewielkiego przecież Wejherowa (chociaż pojawia się nowy motyw z Kalwarii), więc ograniczył się głównie do intrygi, zaś bohaterami uczynił nie rdzennych wejherowian, lecz osoby przyjezdne. Podczas wspomnianego spotkania w MPiMK-P autor zapowiedział jednak, iż myśli o tym, by w przyszłości sportretować jeszcze dwa autentyczne wejherowskie środowiska: niemieckich katolików oraz masonerię.
Do tej drugiej grupy w jakimś stopniu nawiązał w wydanej niedawno "Fabryce Pokory"; aczkolwiek tajne stowarzyszenie spirytystów skojarzenia z wolnomularzami przywołuje jedynie przez swą obrzędowość. Przede wszystkim w topografii Grodu Wejhera pojawia się nowe i autentyczne miejsce: fabryka tytoniowa pana Pokory. Z uwagi zaś na narodowość i patriotyczną postawę właściciela – w trzecim tomie "Spraw inspektora Brauna" najwięcej jest chyba akcentów polskich/kaszubskich. W tle mamy też inny wyraźny lokalny akcent, czyli generalną przebudowę ratusza (notabene i w sopockich, i w gdańskich wydaniach cyklu na okładkach niektórych tomów widzimy – zupełnie anachronicznie – już nową bryłę ratusza). Konstrukcją "Fabryka Pokory" przypomina raczej "Fotografię": początkowo akcja toczy się nieśpiesznie (ale otrzymujemy m.in. iście dokumentalny opis ówczesnej produkcji cygar i papierosów), szalonego tempa nabiera od momentu pierwszych aresztowań – podobnie było w "Fotografii" po wizycie w Sopocie. Nie chcę tu "spoilerować", ale liczę na jak najszybsze napisanie czwartego tomu opowieści o berlińskim inspektorze; tym bardziej, że – chociaż sprawę rozwiązano – otwartą została kwestia dalszego losu części bohaterów. Czy teraz czas na portret Niemców-katolików? Może była o tym nawet mowa podczas kolejnego spotkania autorskiego w pałacu; ja niestety dowiedziałem się o nim z lokalnej kablówki już po fakcie. Nie chcę powtarzać uwag z recenzji sprzed kilku lat – ale jeszcze dwa słowa o samym Ignazu Braunie. Postać wyrazista, charakterystyczna, w stylu klasycznych detektywów. Kuzynka z Warszawy (której w bożonarodzeniowym upominku wysłałem całą trylogię) zauważyła, że – mimo pruskiego uporządkowania – w głębi duszy ów policjant z wydziału zabójstw jest wrażliwym romantykiem. A być może jest nawet w jakiejś części alter ego autora, który nie ukrywa, iż przedkłada klasyczne kryminały anglosaskie nad modne obecnie makabreski ze Skandynawii? Z nieco innej beczki: Schmandt w "Fabryce Pokory" zastosował jeszcze jeden, lubiany i efektowny w dłuższych cyklach, zabieg – a mianowicie inspektor ma przez jakiś czas, z uwagi na kwestie proceduralne, związane ręce; więc sprawa, jak wspomniałem, rusza z kopyta, gdy Braun porzuca konwenanse i przejmuje śledztwo. Ale więcej już naprawdę zdradzić nie mogę, pozostaje mi zachęcenie wejherowskich internautów do lektury!
Jan Plata-Przechlewski
Tagi:
Piiotr Schmandt | inspektor Braun | Fabryka Pokory | recenzja książki | Wejherowo | trylogia | kryminał |-
2025-11-07
-
2025-09-29
-
2025-09-26
2025-11-07 14:39:45
NAJNOWSZE OKAZJE
NAJNOWSZE TUBONY
NAJNOWSZE GAZETKI









swoich znajomych!
z innymi!